Temat międzypokoleniowości okazał się dla nas trudniejszy, niż początkowo przypuszczaliśmy. Na zajęciach próbowaliśmy zrozumieć, co właściwie oznacza bycie blisko z osobami z innego pokolenia. Wiedzieliśmy, że dziadków, rodziców i nas wiele łączy, ale szybko zauważyliśmy też, jak wiele rzeczy nas dzieli – sposób myślenia, doświadczenia, zainteresowania, język, a czasem nawet sposób okazywania emocji. Największym wyzwaniem było dla nas emocjonalne zjednoczenie się. Nie zawsze łatwo jest otwarcie rozmawiać o uczuciach, szczególnie z osobami starszymi. Czasami pojawiała się nieśmiałość, skrępowanie albo poczucie, że pewnych tematów po prostu nie umiemy ze sobą poruszać. Musieliśmy nauczyć się słuchać bez oceniania i próbować spojrzeć na świat z perspektywy drugiego człowieka. W zrozumieniu tego tematu najbardziej pomogli nam jednak nasi własni dziadkowie. Rozmowy z nimi pokazały nam, że międzypokoleniowość nie jest tylko hasłem czy projektem. To przede wszystkim relacja, która wymaga czasu, cierpliwości i wzajemnego zainteresowania. Słuchając ich wspomnień, historii z młodości oraz opowieści o czasach, których sami nie pamiętamy, zaczęliśmy lepiej rozumieć, skąd biorą się różnice między pokoleniami. Zauważyliśmy również, że mimo tych różnic mamy ze sobą więcej wspólnego, niż początkowo sądziliśmy. Potrzeba bliskości, akceptacji, rozmowy i poczucia, że jesteśmy dla kogoś ważni, jest niezależna od wieku. Nasze starania polegały więc przede wszystkim na tym, aby przełamać bariery, nauczyć się rozmawiać i naprawdę słuchać. Nie wszystko przychodziło nam łatwo. Były momenty niezrozumienia, różne zdania i trudne emocje. Właśnie dzięki nim przekonaliśmy się jednak, że budowanie więzi między pokoleniami wymaga wysiłku z obu stron. Ten temat nauczył nas, że aby być naprawdę „międzypokoleniowo”, nie wystarczy być obok siebie – trzeba jeszcze próbować zrozumieć drugiego człowieka i znaleźć z nim wspólny język.